Pogranicze religijne w środowisku lokalnym
Pogranicze religijne w środowisku lokalnym w opinii liderów religijnych.
Pragnę potwierdzić szacunek Kościoła katolickiego dla islamu, autentycznego islamu. Islamu, który się modli, umie być solidarny
z potrzebującymi. Pamiętając o błędach przeszłości, łącznie z tymi ostatnimi,
wszyscy wierzący winni zjednoczyć swoje wysiłki, żeby Bóg nigdy już nie był zakładnikiem ludzkich ambicji. Nienawiść, fanatyzm i terroryzm profanują imię Boga
i zniekształcają prawdziwy obraz człowieka.
Jan Paweł II
(podczas pielgrzymki do Kazachstanu)


Naszym pragnieniem jest urządzenie świata
w sposób umożliwiający ludziom życie w pokoju,
bez względu na rasę lub religię.
Rasistowskie wypaczenia winny zostać odrzucone,
prawa wszystkich przestrzegane,
a każdy traktowany z szacunkiem.

Harun Jahja, muzułmański myśliciel z Turcji

Wstęp

Problematyka pogranicza, jako przestrzeni kulturowej, w której coraz częściej dane jest przebiegać kontaktom i interakcjom społecznym, stała się w ostatnich latach popularnym obiektem obserwacji, tematem wielu dyskusji i źródłem licznych inspiracji badawczych tak na poziomie globalnym, jak i regionalnym. Żywe zainteresowanie wewnętrzną dynamiką tych procesów, zdaje się być dyktowane szybkością zmian, jakim współcześnie podlegają społeczności etniczne, językowe czy religijne. Rzeczywistość społeczeństwa stojącego u progu wielokulturowości, które akceptuje i propaguje zjawisko pluralizmu kulturowego, wymusza niejako na swoich podmiotach postawę otwartości i przyzwolenia na procesy wymiany kulturowej, czyniąc je głównymi aktorami tychże procesów. To od nich zależeć ma powodzenie owej wymiany, czyli faktyczne przejście od wymogów niesymetrycznej, etnocentrycznej asymilacji, której istotą jest raczej znoszenie i zacieranie różnic, homogenizowanie przestrzeni kulturowych, do sytuacji, gdy wszystkie różnice i odrębności zostaną wzmocnione, docenione i staną się szansą wzajemnej, ubogacającej wymiany. Stąd ogromna rola, jaką przypisuje się zarówno tym spośród omawianych czynników, które odpowiadają za samoistną dyfuzję wartości i wzorów (wspólnota terytorialna, naturalne więzi społeczne), jak i podmiotów, których wpływ na społeczności globalne i lokalne jest niejako odgórny, a więc przede wszystkim organy ustawodawcze i wykonawcze państwa, jego polityka i ideologia, jak również lokalni liderzy i przywódcy – polityczni, etniczni, religijni. Do tych ostatnich należy, bowiem przyjmowanie roli mediatorów w sytuacji szybkich przeobrażeń społecznych, pomoc w zrozumieniu przez społeczność lokalną towarzyszących im zjawisk, a wreszcie również kreowanie pożądanych wzorów zachowań i postaw wobec odmienności kulturowych, etnicznych, religijnych.

Celem niniejszego artykułu jest próba ukazania jakości i dynamiki procesów wymiany kulturowej wewnątrz społeczności lokalnej na pograniczu religijnym, dostrzeganych, ocenianych oraz kreowanych przez lokalnych liderów religijnych. Obszarem pogranicza religijnego, na którego gruncie poddane zostają obserwacji procesy wymiany kulturowej, są wrocławskie Karłowice, miejsce, gdzie w bezpośrednim sąsiedztwie parafii rzymskokatolickiej, funkcjonuje Muzułmańskie Centrum Kulturowo – Oświatowe. W opracowaniu pominięto analizę charakterystycznego dla tego typu pogranicza, zjawiska samoistnej dyfuzji kulturowej. Uwagę skupiono za to na opisie stanu wymiany kulturowej na tym obszarze, stanu, jaki wyłania się z deklarowanych przez liderów religijnych intencji, opinii, działań przez nich prezentowanych, a także spostrzeżeń, uwag, refleksji i wniosków, jakie z opinii tych zdają się wynikać.

W pierwszej części artykułu zarysowany zostaje teoretyczny kontekst poruszanej problematyki. Omówienie takich zjawisk, jak pogranicze kulturowe i religijne, zagadnienia związane z rolą liderów religijnych w społecznościach lokalnych jako przedstawicieli władzy lokalnej - zdaje się, bowiem być niezbędnym warunkiem rzetelnego wprowadzenia w przestrzeń problematyki dotyczącej wymiany kulturowej, jaka dzieje się (lub może się dziać) na obszarze styku dwóch odmiennych kręgów kulturowych, reprezentowanych przez kulturę chrześcijańskiego katolicyzmu i islamu.

W drugiej części zostają zaprezentowane oraz omówione opinie i formy aktywności podejmowanej na rzecz integracji społeczności lokalnej, wzajemnego zrozumienia, budowania postaw życzliwości, otwartości, zaangażowania a wreszcie również wymiany kulturowej przez liderów obu wspólnot religijnych.


Pogranicze – Społeczność lokalna – Władze lokalne - teoretyczny kontekst rozważań


Pogranicze jest terminem szeroko stosowanym w naukach społecznych. W refleksji humanistycznej kategorie granicy i pogranicza stają się wręcz,,fundamentem dla myślenia o człowieku, o kulturze, o wrastaniu w człowieczeństwo i w kulturę. Rola [tych kategorii] rośnie tym bardziej, im bardziej w gruzy idą granice sztuczne, narzucane przemocą (państwa, ideologii, religii)”.[1]

Literatura przedmiotu często ujawnia wieloznaczność pojęcia pogranicze, wynikającą, jak się wydaje, ze zróżnicowania zakresów i poziomów uwzględnianych podczas jego definiowania. Bywa, że autorzy koncentrują się tylko na jednej, wybranej płaszczyźnie interpretacji, wówczas definicje dotyczą wąskich zakresów omawianego zjawiska. Głównymi ich aspektami są zwykle terytorium i heterogeniczność etniczna. I tak na przykład, K. Kwaśniewski pisząc o sytuacji pogranicza akcentuje właśnie aspekt terytorialny:,,[Sytuacja pogranicza to taka, gdy] dwie odrębne i zajmujące pewien obszar kultury stykają się poprzez swoich przedstawicieli na obrzeżach”[2]. Takie ujęcia nie wydają się jednak w pełni satysfakcjonujące w sytuacji, gdy obszarem rozważań jest nie tylko samo terytorium, na którym ma miejsce określony typ współżycia dwóch lub więcej grup kulturowych - w tym przypadku dwóch grup religijnych na terenie jednego osiedla, ale również swoista sytuacja jednostki lub grupy społecznej, zwana przez A. Kłoskowską sytuacją ,,pograniczności”[3], stanowiąca swoistą platformę wymiany społeczno – kulturowej, w oparciu o którą przedstawiciele obu tych grup mają sposobność (realnie lub potencjalnie) do codziennych kontaktów i interakcji poprzez wykorzystywanie umiejętności współżycia, negocjacji, kooperacji oraz innego rodzaju aktywności. Również G. Babiński zauważa, iż pogranicza coraz częściej ujawniają się w symbolicznej, nie terytorialnej postaci: ,,Współczesne pogranicza (...) mają często wyłącznie subiektywny i symboliczny charakter (...). [Zauważalny jest] ogólny kierunek przemian, poprzez stopniowy zanik różnic społecznych, politycznych i kulturowych do utrzymania się i relatywnego wzmocnienia różnic symbolicznych, często świadomie kreowanych i podtrzymywanych (...) Oznacza to, że zdecydowanie mniejszego znaczenia w tak zdefiniowanych obszarach pogranicza nabiera przestrzeń fizyczna, która przecież jest konstytutywnym czynnikiem tradycyjnie pojmowanych pogranicz. Pogranicze staje się bardziej przestrzenią kulturową, wprost symboliczną niż fizyczną”[4].

Dla potrzeb niniejszych rozważań, przydatnym może okazać się wielowymiarowe i kompleksowe ujęcie omawianej problematyki, takie, jakie proponują A. Sadowski i J. Nikitorowicz. A. Sadowski[5] wyróżnia trzy kluczowe – również dla omawianego pogranicza religijnego - aspekty:

1. Przestrzenny – pogranicze jako obszar, terytorium znajdujące się przy granicy lub daleko od centrum;

2. Społeczno – kulturowy – pogranicze jako usytuowany w przestrzeni kontakt społeczno – kulturowy miedzy dwoma lub więcej narodami lub grupami etnicznymi;

3. Osobowościowo – kulturowy – pogranicze jako miejsce kształtowania się nowego człowieka.

W ujęciu prezentowanym przez J. Nikitorowicza[6], wskazane zostają cztery wymiary interpretacyjne pogranicza, dające sposobność do szerokiej refleksji nad sytuacją karłowickiej społeczności lokalnej, w ramach, której,,dzieje się” codzienność pogranicza religii, a więc również – pogranicza kultur.

1. Pogranicze w rozumieniu terytorium to obszar będący miejscem współżycia dwóch lub więcej grup kulturowych, językowych, wyznaniowych, lub innych. Pogranicze takie stanowią oddalone od centrów peryferia, których mieszkańcy (przedstawiciele) mogą mieć plany, oczekiwania, a nawet żądania niezgodne z oczekiwaniami i planami wobec nich ze strony centrów. W przypadku karłowickiej społeczności lokalnej, taki brak porozumienia mógł się ujawnić już na etapie zakładania Muzułmańskiego Centrum Kulturowo – Oświatowego w bezpośrednim sąsiedztwie parafii rzymskokatolickiej (prowadzonej przez zakon franciszkanów), stając się źródłem ewentualnych animozji, konfliktów, barier i różnic ograniczających lub wręcz uniemożliwiających wymianę społeczno – kulturową w późniejszym czasie.

2. Pogranicze treściowo – kulturowe to zespół zwyczajów, rytuałów, zasad i reguł o znaczeniu tradycji, ukształtowanych na gruncie wartości,,uwspólnionych”, zaczerpniętych z obu systemów kulturowych i dzięki temu ułatwiających współżycie na pograniczu terytorialnym. Dla karłowickiej społeczności lokalnej mogą to być określone obyczaje i formy wzajemnego komunikowania, ukształtowane w związku z okresem współwystępowania obu grup religijnych w bliskim sąsiedztwie terytorialnym.

3. Pogranicze interakcyjne jest najszerzej rozumianym pograniczem. W jego ramach nie musi dochodzić do zapożyczeń. Mimo, iż brak w nim naturalnego poczucia wspólnoty, podobieństwa obyczajowego, wspólnych losów czy przeżyć, to jest tu obecna wzajemna wola poznania, zrozumienia i porozumienia, czyli chęć i gotowość do interakcji mimo różnic. Owa gotowość nie wynika z przymusu, jest kwestią preferencji i dobrowolności. Efektem przebiegających w takich warunkach codziennych kontaktów, jest tworzenie się specyficznej więzi społecznej – w oparciu o to, co ludzi łączy i o to, co ich dzieli w zbiorowym współżyciu. Wydaje się, że tak rozumiana sytuacja pogranicza mogłaby stanowić cenne źródło doświadczeń dla obu omawianych grup religijnych, gdyby tylko znalazła pełne zrozumienie wśród osób odgrywających istotną rolę w kreowaniu procesów auto identyfikacyjnych i sposobów identyfikowania otoczenia przez jednostki, a także całe grupy, czyli wśród liderów i przywódców religijnych. Opinie, postawy i zachowania przedstawicieli tak rozumianej władzy, są, bowiem zwykle ważnym odniesieniem w budowaniu jednostkowych poglądów na otaczającą rzeczywistość.

4. Pogranicze osobowe jest związane z wewnętrznymi stanami i aktami świadomości jednostek, rodzącymi się na gruncie stanów uczuciowych wobec Swoich i Obcych i dylematów identyfikacyjnych. W ten sposób dochodzi do ukonstytuowania się tożsamości rozproszonej a nawet rozszczepionej. Dla jednostek funkcjonujących na pograniczu religii, stany takie mogą być efektem konfrontacji z odmiennym systemem wartości i doktryn, dotąd nieznanym i mogącym się jawić jako zagrożenie wewnętrznej integralności jednostki.

Każdy z omówionych wymiarów zjawiska, jakim jest pogranicze kulturowe, posiada swoje odniesienie do relacji zawiązującej się między jednostką a grupą społeczną w jej najbardziej naturalnym środowisku – w ramach społeczności lokalnej. Społeczeństwo podlegające procesom globalizacji i pluralizacji kulturowej nieoczekiwanie zwraca się, bowiem ku temu, co lokalne, najbliższe. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest poczucie uprzedmiotowienia jednostki, brak możliwości wpływania na rzeczywistość wokół niej, a także niemożność pełnego uczestnictwa w procesie kreowania własnej tożsamości. Stąd tak wielkie zainteresowanie jednostki powrotem do źródeł własnego świata społecznego, a więc do tego, co lokalne. I bynajmniej nie chodzi tu wyłącznie o aspekt terytorialny pojęcia, choć z całą pewnością trudno byłoby pominąć potrzebę wyznaczania i doświadczania owej swoistej, subiektywnie odczuwanej bliskości granic obszaru, w ramach, którego jednostka może poruszać się i z powodzeniem realizować określone i akceptowane przez siebie samą role społeczne. Takie terytorium naznaczone kategorią,,swoje”, staje się, bowiem w sposób niekwestionowany przestrzenią szczególnego rodzaju, w pełni zrozumiałą dla jednostki, która się z nią identyfikuje i postrzega samą siebie oraz innych jako niezbywalny jej element. Zwykle jednak, społeczność lokalna bywa łączona z przejawiającą się najpełniej nie tylko poprzez samą terytorialność czy strukturę, ale również poprzez sposób funkcjonowania wspólnotowość.,,Wspólnotowość – zauważa J. Turowski[7] - jest wartością i wzorem życia różnym zarówno od indywidualistycznego, jak i kolektywnego sposobu ujmowania relacji między jednostką a społeczeństwem oraz relacji między dobrem wspólnym a dobrem jednostki. Wspólnotowość, bowiem (...) Oznacza wzór postępowania jednostek w ważnych dziedzinach 95, [życia społecznego polegający na zespołowym działaniu, współodpowiedzialności i podejmowaniu decyzji (...). Oznacza też orientację socjocentryczną jednostki, to znaczy przekonania, poglądy, poczucie, iż dobro, cele, potrzeby, interes jednostki był zawsze w przeszłości, jest także obecnie i w przyszłości może być najpełniej i najbardziej sprawiedliwiej osiągnięty przez współodpowiedzialne realizowanie dobra wspólnego to jest wszystkich zrzeszonych w działaniu”. Taki bezpośredni, osobisty i emocjonalny stosunek do określonego środowiska, S., Ossowski[8] sytuuje w ramach ojczyzny prywatnej, która wyraża się przywiązaniem do środowiska, w którym spędziło się życie, jego znaczną część lub jedynie okres szczególnie podatny na tworzenie się więzi emocjonalnych, na przykład okres dzieciństwa.

Nie zawsze jednak społeczności lokalne wolne są od negatywnych konsekwencji istniejących w ich ramach różnic. Różnice te niejednokrotnie bywają źródłem społecznych dystansów, niezgodności a nawet konfliktów. U ich podłoża tkwić mogą rozmaite czynniki, na przykład różnice w pozycjach społecznych lub materialnych ich członków, sprzeczność domniemanych interesów, powstałych w wyobrażeniu określonych grup pod wpływem tradycji, zaangażowań ideologicznych, wierzeń, frustracji, przesądów lub też wzajemna nieufność, niezrozumienie i brak dialogu społecznego. O rzeczywistych konfliktach społecznych mowa może być jednak dopiero wówczas, gdy w grę wchodzi świadome i uczuciowe zaangażowanie uczestników.[9] Bywa, że do konfliktów dochodzi na pograniczu wyznaniowym, gdyż religia często stanowi ich źródło. M. Ślęzak, powołując się na G. Allporta[10], zwraca uwagę, na tzw. Wielki Paradoks, sytuację, w której osoby religijne mogą wykazywać zarówno większą jak i mniejszą od osób niepraktykujących, niereligijnych, skłonność do prezentowania postaw konserwatywnych, pełnych uprzedzeń i niechęci, oraz do operowania stereotypami. Stąd być może większa niż na innego rodzaju pograniczach, podatność na spory i dystanse, gdyż uznanie wyznawanej religii za bardziej słuszną i wiarygodną od innych, nieuchronnie prowadzić będzie do zatargów i nieporozumień, a następnie do jawnych konfliktów. Międzygrupowy konflikt na tle religijnym może być dodatkowo wzmagany przez czynniki etniczne. Religia zaczyna wówczas współbrzmieć z psychologiczną potrzebą bezpieczeństwa i poczucia odrębności związaną z przynależnością do grupy narodowościowej podzielającą ten sam system przekonań religijnych, zaś różnice religijne dostarczają łatwych uzasadnień dla myślenia kategoriami dychotomii,,my – oni”.[11]

Zarówno w przypadku samego konfliktu, jak też wtedy, gdy istnieje możliwość zapobieżenia takiej sytuacji, kluczową rolę w mediacji między zwaśnionymi stronami, mogą odgrywać lokalne władze, zarówno te formalne, w postaci przedstawicieli oficjalnych instytucji i organizacji, jak i nieformalne, w osobach miejscowych autorytetów, lub określonych grup nacisku. D. Niedźwiecki, analizując mediacyjne predyspozycje władz lokalnych, wskazuje między innymi następujące czynniki[12]:

1. Instytucje władz lokalnych mają bliski kontakt z ludźmi, na co dzień stykają się z lokalnymi problemami. Ich decyzje bezpośrednio dotyczą danej społeczności, zaś ich funkcjonariusze pochodząc i żyjąc wśród mieszkańców, mają szerokie możliwości zrozumienia istniejących tu podziałów grupowych i związanych z nimi różnic postaw, a tym samym zaznajamiania się z przyczynami i mechanizmami powstawania problemów społecznych.

2. Władze lokalne są znane i swojskie mieszkańcom, którzy oczekują skuteczności w rozwiązywaniu lokalnych problemów.

3. Władze lokalne mogą skutecznie pełnić rolę terenowej,,delegatury” centrum.

4. Władze lokalne są w większym stopniu identyfikowane z konkretnymi osobami. Na szczeblu centralnym to rząd i parlament, na szczeblu lokalnym to sołtys, wójt, burmistrz, [proboszcz, przewodniczący organizacji],są utożsamiani z podejmowanymi decyzjami. Taka personalizacja pozwala przedstawicielom władz lokalnych pełnić w społecznościach role autentycznych liderów, wpływać na mieszkańców społeczności nie tylko poprzez decyzje, ale także własne postawy i zachowania.

Powyższe warunki wyraźnie sprzyjają lokalnym autorytetom i liderom w podejmowaniu działań na rzecz uniknięcia lub łagodzenia konfliktów. W przypadku pogranicza religijnego przedmiotem tego typu aktywności winno stać się tłumaczenie idei pluralizmu kulturowego, tolerancji i integracji na język codziennych interakcji w środowisku lokalnym. Poprzez kreowanie stosownej polityki lokalnej, liderzy religijni mogą wypracowywać pożądane modele współżycia i współdziałania grup wyznaniowych lub religijnych na danym obszarze, tworzyć sytuacje sprzyjające wzajemnemu ich poznaniu, zrozumieniu i akceptacji, aktywizować i organizować działalność propagującą wspólnotę określonych wartości i celów, wynikających z zamieszkiwania i kształtowania wspólnej przestrzeni lokalnej, a także wpływać na formowanie się indywidualnych perspektyw normatywnych, umożliwiających dialog na poziomie między jednostkowym. Ponadto czynnikiem sprzyjającym podejmowaniu takich działań przez liderów religijnych, jest wynikający z ich społecznej roli, duchowy autorytet. Społeczność lokalna na pograniczu religijnym to w większości, (choć nie wyłącznie) ludzie należący do danego wyznania bądź związku o charakterze religijnym, dla których autorytet lidera jest kwestią wpisaną niejako w system przekonań, z którymi się identyfikują. Stąd tak ważną jest perspektywa, z jakiej liderzy ci postrzegają, wartościują i w oparciu, o którą konstruują i wcielają w życie ideę komunikacji społecznej i kulturowej na pograniczu religijnym.

Celem zaprezentowanych w dalszej części artykułu postaw i opinii liderów religijnych z wrocławskich Karłowic, dotyczących specyfiki i wewnętrznej dynamiki interakcji zachodzących na obszarze pogranicza religijnego, jakiego są przedstawicielami, jest chęć określenia rzeczywistego kształtu tychże interakcji i namysł nad tym, jakiego rodzaju założenia przyświecające liderom sprzyjają, a jakie utrudniają ich przebieg.


Pogranicze religijne na wrocławskich Karłowicach


Za moment istotnego przełomu w procesie realizacji idei dialogu między muzułmanami i katolikami, od lat szerzonej przez papieża Jana Pawła II, można w Polsce uznać powołanie Rady Wspólnej Katolików i Muzułmanów (RWKiM) dnia 13 czerwca 1997. Rada ta uzyskała akceptację Konferencji Episkopatu Polski, przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Dialogu Między religijnego oraz samego Jana Pawła II. Z jej Deklaracji Programowej, przyjętej 13 marca 1998 roku podczas Walnego Zgromadzenia Rady, można dowiedzieć się m. in., że:,,Celem powstania Rady jest dialog pomiędzy obu religiami oraz cywilizacjami: łacińską i muzułmańską; [Rada] zmierza w swojej działalności do wzajemnego poznania religii, kultury, historii i tradycji katolicyzmu i islamu, dąży do przezwyciężenia stereotypów wynikających z wzajemnej nieznajomości; Rada prowadzi działalność informacyjną na temat katolicyzmu i islamu, a także stosunków katolicko – muzułmańskich, dąży do stworzenia atmosfery sprzyjającej swobodzie praktyk religijnych obu religii, podkreślając przy tym poszanowanie dla inności i odrębności każdej z nich; Rada z nadzieją podejmuje działania na rzecz pokojowego współistnienia i współdziałania Wyznawców obu religii, jak również zapobiegania konfliktom, tak lokalnych społeczności, jak i państw o różnej tradycji kulturowej i religijnej; Działalność rady powinna być precedensem i zachętą do dalszej i coraz bardziej aktywnej pracy na rzecz dialogu i zbliżenia pomiędzy chrześcijanami i muzułmanami, zgodnie z wymogiem czasu.” W styczniu 1997 roku, Fundacja D.O.M. zorganizowała w Warszawie podczas Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan, Dzień Modlitwy o Pokój Na Świecie z udziałem muzułmanów. Odtąd, co roku, w dniu 26 stycznia, dzień po zakończeniu Tygodnia Modlitw, w polskim Kościele Katolickim obchodzony jest Dzień Islamu.

To, w jakim stopniu idea dialogu religii i kultur będzie wprowadzana w życie, w większym stopniu zdaje się jednak zależeć od atmosfery tworzonej w środowisku lokalnym przez lokalnych liderów religijnych, aniżeli od odgórnych dyrektyw władz zawiadujących procesami międzywyznaniowymi i między religijnymi na szczeblu centralnym. Stąd niniejsze zainteresowanie przełożeniem określonych filozofii tychże postaci na codzienną rzeczywistość wzajemnych relacji w przestrzeni, w której - w związku z bliskim sąsiedztwem obu tych religii – konieczność prowadzenia dialogu i wymiany kulturowej zdaje się być sprawą szczególnie nieodzowną i pilną.

Rozmowy, stanowiące poniższą część artykułu, prowadzone były w listopadzie 2004 roku. Proboszcz kościoła, z uwagi na mnogość własnych zajęć w tym okresie, do rozmów wskazał ojca Allarda, jako osobę mającą oficjalnie reprezentować filozofię parafii w interesującym nas zakresie. Ze strony Muzułmańskiego Centrum Kulturowo – Oświatowego nie pojawiły się żadne przeszkody - udało się odbyć kilka rozmów z dyrektorem centrum, panem Ali Abi Issą.

Każdy z nich zdaje się dostrzegać i rozumieć potrzebę właściwych kontaktów, nacechowanych wzajemną otwartością i życzliwością. Dowodzi tego jakość wzajemnych rozmów i spotkań dająca się zaobserwować już w czasie zakładania centrum w willi bezpośrednio sąsiadującej z klasztorem. Wcześniej wrocławscy muzułmanie spotykali się w małej sali modlitw w domu studenckim politechniki na Podwalu. W 1997 roku, w czasie powodzi tysiąclecia, sala została zalana. Stało się to na krótko przed obchodzonym przez muzułmanów świętem ramadan. Wówczas to wrocławscy muzułmanie bezskutecznie zwracali się z prośbą do różnych urzędów gospodarki komunalnej o użyczenie im lokalu zastępczego na czas święta. Ostatecznie to nie miasto, lecz politechnika wynajęła im kilka swoich pomieszczeń – ramadan obchodzono w salach zajęć i na korytarzach uczelni. Równolegle trwały poszukiwania budynku, który mógłby na stałe służyć im nie tylko w charakterze sali modlitwy. Już wtedy, bowiem planowano otwarcie nie tylko meczetu, ale i centrum kultury muzułmańskiej. Najciekawszą ofertą okazała się stara poniemiecka willa na wrocławskich Karłowicach, stojąca w bezpośrednim sąsiedztwie kościoła i zakonu franciszkanów. Taka lokalizacja mogła budzić obawy i wątpliwości karłowickich ,,gospodarzy”, za których uznać by można zakon franciszkanów, posiadający tutaj swoją lokalizacje od przełomu XIX \ XX wieku. W celu ich rozwiania, a także po to, by wyjść na przeciw stosunkom dobrosąsiedzkim, muzułmanie zdecydowali się skonsultować własne plany ze społecznością franciszkanów. Ali Abi Issa tak oto wspomina tamten okres: Kilka razy pojawiła się ta oferta, ale ją odrzucaliśmy. Bo nie chcieliśmy niepotrzebnych napięć, nieporozumień w związku z bezpośrednim sąsiedztwem franciszkanów. Nawet przedstawiciele Ligi Muzułmańskiej nie byli skłonni do wyboru tej lokalizacji, odradzali ją. Gdyby nie godna najwyższego szacunku postawa naszych sąsiadów [franciszkanów], świadcząca o dużej dojrzałości duchowej, nie zdecydowalibyśmy się. Ale ta oferta pasowała nam z kilku powodów. Miała dobrą cenę, w trakcie negocjacji tej ceny nie podwyższano, podczas gdy w innych miejscach były wyższe ceny. I piętro można było zagospodarować na meczet, jedna ze ścian z oknami wychodziła na południowo – wschodnią stronę. To idealnie, bo można się modlić w kierunku Mekki. Były sale na zajęcia dla dzieci, na zewnątrz pomieszczenie na klub młodzieżowy i odpowiednia piwnica. Po tych doświadczeniach i spostrzeżeniach uznaliśmy, że Allah chce byśmy się wprowadzili do tego miejsca. Zanim jednak zdecydowaliśmy się to kupić, nasza delegacja poszła do franciszkanów spytać o zgodę. Nie wyrazili żadnego sprzeciwu. Są otwarci i chętni do współpracy. My nie chcemy nieporozumień, konfliktów, my uważamy na to, co jest napisane w Koranie na temat dialogu z ludźmi księgi i chcemy w ten sposób działać. My nie chcieliśmy żeby ta sytuacja miała być przykra dla nich, bo nie dla nas. My jesteśmy przyzwyczajeni do różnych przeszkód, dlatego że jesteśmy mniejszością, ale nie chcielibyśmy, aby narażeni na nie zostali nasi sąsiedzi, gdyby im ktoś robił problemy, że zbyt blisko w sąsiedztwie mają nasze centrum. Dlatego pytaliśmy o zgodę. Przedstawiciel franciszkanów w podobny sposób wspomina czas zakładania centrum. Oni jeszcze zanim kupili ten dom, to się przyszli spytać, czy to nie będzie nam przeszkadzało. Przyszli do naszego przełożonego. No i oczywiście z naszej strony nie było żadnego sprzeciwu, ani jakichś takich zastrzeżeń. No i potem, w trakcie tej budowy, raz my ich zaprosiliśmy na obiad, potem byliśmy zaproszeni przez nich. To wszystko miało miejsce w okolicach otwarcia centrum. W lipcu 2004 roku otwarto, więc czwarte w Polsce Muzułmańskie Centrum Kulturalno – Oświatowe (pozostałe funkcjonują w Białymstoku, w Lublinie i w Warszawie). Stało się ono, zdaniem Ali Abi Issy, odpowiedzią na palące potrzeby wrocławskiej mniejszości muzułmańskiej, która nie miała się gdzie modlić, spotykać, wspólnie obchodzić świąt. Społeczność ta, według szacunków przewodniczącego, liczy około 1000 osób, z czego na Karłowicach mieszka około 10 – 15 rodzin. Przeważają wśród nich muzułmańscy studenci, którzy po zakończeniu edukacji postanowili pozostać we Wrocławiu na stałe. Konwertytów jest w tej grupie niewielu, przeważnie dotyczy to kobiet, które wyszły za mąż za muzułmanów. Poza tym jest tu również grupa ludzi,,wierzących, lecz niepraktykujących”. W opinii przewodniczącego, naczelnym celem centrum, poza nauką i modlitwą jest również pełnienie roli mediacyjnej między muzułmanami, a ludźmi innych religii i wyznań.

Przedstawicielom obu religii nieobca jest idea dialogu międzykulturowego i między religijnego. Dialog nie jest potrzebą – stwierdza Ali Abi Issa - jest koniecznością. Koran nakazywał dialog z ludźmi księgi (żydami i chrześcijanami), kazał rozmawiać z nimi nie inaczej jak tylko za pomocą dobrego słowa. Problem nietolerancji i zamkniętości to problem raczej niewidoczny dla większości opierających się na Koranie muzułmanów, jego obszar jest bardzo mały. Przeważnie nauczyciele muzułmańscy nawołują do dialogu. Problem niezrozumienia tej konieczności dotyczy raczej niewielkich grup po obu stronach, nie ludzi wykształconych. We Wrocławiu muzułmanie są raczej wykształceni, to studenci, i chyba, dlatego nie ma takich poważnych problemów z właściwym rozumieniem dialogu. W rozmowie z dziennikarzem jednej z lokalnych gazet, tak oto odpowiada na pytanie o rolę religii w procesach dialogu kulturowego: Uważam, że każda religia jest wyposażona w elementy tolerancji. Różnice zdań to normalna cecha ludzka, a religie nie dopuszczają do tego, aby wyznanie mogło wpłynąć na stosunek do innego człowieka. Nasze różnice zdań nie dotyczą przecież życia doczesnego, a przenoszenie podziałów z życia ostatecznego na doczesne jest delikatnie mówiąc ignorancją. Prawo muzułmańskie w żadnym kraju nie czyni różnic między chrześcijanami a muzułmanami. Każdy chrześcijanin jest traktowany jak muzułmanin. Koran nakazuje wręcz prowadzić z ludźmi księgi, czyli chrześcijanami i żydami, dialog. W jednym z wersetów czytamy:,,Nie dyskutujcie z ludźmi księgi inaczej, jak za pomocą najlepszego słowa”[13]. Ali Abi Issa, teolog i znawca prawa szari’at, swojego przekonania o konieczności prowadzenia dialogu kultur i religii, dowodzi na różne sposoby. Współpracuje z uczelniami wyższymi, bierze udział w konferencjach naukowych, planuje organizację otwartych seminariów przybliżających zagadnienia z zakresu kultury i sztuki muzułmańskiej, publikuje i jest otwarty na współpracę z mediami. Zdaje się tym samym dobrze rozumieć potrzebę oswajania społecznych lęków przed nieznanym, potrzebę informowania, rozmawiania, wyjaśniania i rzeczowej dyskusji.

Również przedstawiciel parafii zwraca uwagę na potrzebę szczególnej dbałości o jakość wzajemnych kontaktów, akcentując zmieniającą się sytuację społeczno – polityczną kraju oraz konieczność wychowywania do dialogu. Rada Wspólna Katolików i Muzułmanów to jest jeden dokument - zauważa ojciec, Allard – ale tych dokumentów jest więcej. Oprócz dokumentów sporo też jest wypowiedzi Ojca Świętego na temat naszego stosunku do islamu, oraz do innych religii. No to jest jakieś wyzwanie, które jest dziś bardzo aktualne, ze względów takich praktycznych, że nasz świat staje się wielokulturowy. A równocześnie myśmy tu w Polsce nie mieli zbyt wiele takich bezpośrednich kontaktów, albo, jeśli mieliśmy, to takie minimalne. W przypadku islamu dochodzi jeszcze problem, że to jest zupełnie inna religia, inna kultura i inna mentalność. Wchodzi, więc tu do nas nowa religia z nową kulturą, dotychczas nam w ogóle nieznaną. Z pewnością będziemy konfrontowani z czymś zupełnie nowym. No i na pewno jest to wyzwanie i na pewno te kolejne lata będą coraz więcej mówiły o tym, że będziemy musieli się dużo uczyć z jednej strony jak żyć wobec nowych kultur, a z drugiej strony jak dbać przy tym należycie o swoją. Jest to taka sytuacja, którą będziemy spotykać, na co dzień. (...) Pytany o rodzaj prowadzonej przez parafię,,polityki” dialogu, wskazuje przede wszystkim na prace wśród młodzieży. Tutaj, na pewno, ze strony kościoła, czy z naszej strony, jako zakonników, jest taki ruch w tym kierunku. Chodzi o taką edukację i wychowywanie do pewnej otwartości, uczenie, czy pokazywanie. I tutaj kościół bardzo mocno zwraca uwagę zwłaszcza, jeżeli chodzi o ludzi młodych. To są elementy takiej duszpasterskiej akcji, bo my raczej mówimy o duszpasterstwie, niż o polityce kościoła, że są na przykład organizowane spotkania młodych. One się odbywają, co dwa lata, co rok, co kilka lat, w różnych kontekstach. Teraz najbliższe będzie spotkanie w Kolonii. I na to przyjeżdża młodzież z całego świata. I to już jest, powiedzmy, jakiś pierwszy krok. Że nagle mamy kontakt z ludźmi, którzy chociaż są katolikami, to są katolikami np. z Niemczech czy z Hiszpanii, gdzie jest to zupełnie inna forma, inna mentalność ludzi. I to już jest coś powiedzmy naprawdę wielkiego.

Ali Abi Issa również akcentuje potrzebę tworzenia właściwej atmosfery i sprzyjających warunków do tego, by młodzi ludzie mogli i chcieli angażować się w proces budowania owej,,świadomości dialogu” w swojej społeczności lokalnej. Chcemy też dużo robić poprzez nasze centrum w sprawie dialogu - mówi przewodniczący - W tym roku na przykład, prosiłem całą naszą społeczność tutaj, aby gdyby ktoś miał jakikolwiek pomysł, proszę realizować, ja jestem za. I tak na przykład Amina [licealistka ze społeczności], dziewczyna, która jest bardzo aktywna. I jest druga dziewczyna, taka sama aktywna, z drugiej strony [z kościoła franciszkanów] i one siedzą w tej samej ławce w szkole. Amina z tą koleżanką Anią chciałyby założyć takie Koło Dialogu, które raz by się odbywało w centrum, a raz w kościele. I raz gościem byłby ktoś od nich, raz – ktoś od nas. I okazało się, że po tamtej stronie są też chętni do takich spotkań. I zauważyłem, że było ostatnio spotkanie tutaj u mnie w centrum, że Amina zebrała całą młodzież i rozmawiali o tym, jak by to mogło konkretnie wyglądać, jak należy spostrzegać innych. No to bardzo mi się to podoba. Ale o tym już niech Amina pani opowie więcej. To jest jeden z pomysłów, które tu mogą zaistnieć. Oczywiście dużo zależy od takiej otwartej postawy naszych braci tutaj [franciszkanów], jaką mają.

Ojciec Allard dostrzega również aspekt osobowy funkcjonowania w przestrzeni pogranicza kulturowego i religijnego, gdzie doświadczana relacja swojskości – obcości staje się pretekstem do weryfikacji własnego światopoglądu i wiary. To jest taka sytuacja, która zmusza do określenia własnej tożsamości. Bo do momentu, kiedy ja właściwie nie konfrontuję się z inną religią, nie muszę jak gdyby identyfikować się z własną nawet do końca. Bo to jest taki problem. Zawsze w tej konfrontacji z czymś innym, różnym, musimy określić również między innymi siebie. I to na pewno jest pozytywne, w tym sensie, że to jest wtedy moje świadome, wybrane. Jeżeli nie mam wyboru, no to często nie umiem wybierać. A jeżeli mam wybór i wybieram to ta wartość mojego wyboru jest większa. Co oczywiście oprócz tego, że ma pozytywne aspekty, ma też i negatywne, bo w tym momencie, w tej wielości kultur czasem ludzie mogą się zdezorientować? Może to też prowadzić czasem do jakiś zaburzeń tożsamości, bo ktoś nagle identyfikuje się, z czym innym, a potem odkrywa na przykład, że to jest jakiś błąd, bo też są takie sytuacje. No i potem to wycofanie się to są już jakieś poważne szkody gdzieś tam dla człowieka. A są pozytywne na pewno bardzo, choć mogą też być i negatywne skutki takich przemian wielokulturowych. Zresztą to widać w całych społeczeństwach, gdzie nie tylko jednostki, ale całe społeczeństwa mają teraz problemy nagle z określeniem siebie. Więc ma to pozytywne i negatywne skutki. No, ale to jest fakt [wielokulturowość]. To jest po prostu fakt. I teraz jak my, powiedzmy, możemy w tym kontekście zaistnieć i zrobić to, co powinniśmy zrobić. Jak zareagować na fakt?(...)

Ali Abi Issa określa cele propagowanej przez siebie swoistej polityki kulturowej, jako zewnętrzne, nakierowane raczej na wrocławskie środowisko poza muzułmańskie, choć jednocześnie dostrzega ewentualną konieczność przeformułowania w przyszłości tego rodzaju celów w sytuacji napływu do Wrocławia muzułmanów mających inne podejście do dialogu między religijnego. Naszym celem jest dialog i wyprowadzanie na zewnątrz nieporozumień, które mogłyby zrodzić duże napięcia, rozmawianie, rozwiązywanie problemów – twierdzi - Wśród muzułmanów tu we Wrocławiu nie ma różnic w tym temacie, tu raczej ludzie są zgodni, że trzeba prowadzić dialog. Może trochę inaczej jest w Warszawie, tam pewnie znaleźliby się muzułmanie, których trzeba powoływać do dialogu. Tak, więc tu, we Wrocławiu, nasz cel nie jest wewnętrzny, bo tu muzułmanie rozumieją potrzebę dialogu. Nasz cel, jeśli chodzi o dialog z chrześcijanami, jest raczej zewnętrzny. Oczywiście, gdyby zaistniała taka sytuacja po otwarciu granic w związku z wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej, że nastąpiłby napływ muzułmanów z Zachodu i innych części świata, i różnych orientacji muzułmańskich, to będziemy nawoływać również do dialogu tych, inaczej myślących muzułmanów. My, jeśli chodzi o dialog z chrześcijanami, chcemy łagodzić napięcia. Naszym hasłem jest powołanie do mediacji. Bo nieporozumienia rodzą się z niewiedzy, ale nie tylko z niewiedzy. Także z ignorancji i głupoty i złej woli.

Pytany o ewentualne obawy, jakie mogłyby wynikać z faktu postrzegania sąsiadów jako obcych, tak przez samych zakonników, jak i przez parafian, ojciec Allard wskazuje na ewangeliczny aspekt postaw wobec muzułmanów i przedstawicieli innych religii. Teoretycznie jakaś tam obawa może istnieć u ludzi, u nas. Ale my temu i tak nie zapobieżemy. Dopóki w naszej religii mamy reprezentować taki ewangeliczny punkt widzenia... No nie można od razu człowieka z góry skreślać. W teologii nie mamy teorii prewencyjnej. Mogę powiedzieć tak: u nich można natrafić na to samo zło, co i u każdego naszego sąsiada i u nas samych. Pod tym względem, powiedzmy, no, nie różnimy się. Tak samo, jak można się zapytać, czego się można obawiać na przykład od takiego młodego sąsiada. No, on może być, nie wiem, jakimś tam łobuzem. Tak, więc z powodów religijnych, teologicznych powiedzmy, nie ma żadnych uzasadnionych obaw. Jeżeli są jakieś obawy, to są to właśnie obawy związane z jakimś radykalizmem, ale radykalizm może być nie tylko arabski, czy muzułmański, ale również taki czy inny. Mogę się obawiać, ale to są obawy takie bardzo na wyrost. Posługiwanie się jakąkolwiek religią, czy identyfikowanie pewnych poglądów z jakimś tam wyznaniem religijnym, to tylko do tego prowadzi, że będziemy pytać, co mogłoby być i czego się można obawiać i no można popaść w takie fobie. No, więc, na razie nie wiem, czego moglibyśmy się obawiać. Wszystkiego w sumie, tego, czego od każdego drugiego człowieka i niczego szczególnego zarazem. Tego rodzaju podejście zdecydowanie sprzyja utrwaleniu pozytywnych wzorców postaw i zachowań wśród społeczności lokalnej. Ojciec Allard wskazuje przy tym na konieczność prowadzenia,,czystej gry” przez obie strony, sprzyjającej umacnianiu wzajemnej życzliwości i zaufania. Gdybyśmy, teoretycznie, my albo oni byli zainteresowani jakąś taką intrygą, to można by bardzo ładnie oficjalnie powiedzieć, proszę bardzo my tu jesteśmy, a ludziom rozpowiadać, że oj, jednak to nie dobrze, co tu się dzieje, i zapytać, co to się dzieje tak naprawdę. No można by. Ale tego na szczęście nie ma i nie powinno być. Ali Abi Issa, tego typu nieuczciwe sytuacje przypisuje złej woli i czystej głupocie. Sam osobiście zetknął się z podobnym przejawem nieuczciwości, kiedy to w jednym z czasopism napotkał na recenzję swojej książki dotyczącej prawa muzułmańskiego i jego odniesień do polskiej kultury, recenzję, która jego zdaniem łamała wszelkie zasady elementarnej uczciwości, posługując się niewłaściwymi przykładami i przekłamując jego własne słowa. To jest kłamstwo, co on [autor] napisał. I ja uważam, że on o tym wie. Nieporozumienia rodzą się z niewiedzy i takiej właśnie głupoty. Zawsze w takich sytuacjach staramy się powoływać do rozsądku. Staramy się zmniejszać takie napięcia.

W kontekście wyznaczania filozofii postaw i działań w stosunku do muzułmanów, franciszkanie unikają określania ich podejścia do sytuacji pogranicza kulturowego i religijnego mianem jakiejś polityki czy strategii. Przyznają nawet, że nie mają ściśle sprecyzowanych celów związanych z tego typu aktywnością. Stawiają za to na aspekt,,naturalności” i,,normalności” we wzajemnych kontaktach. W rozmowie, ojciec Allard często podkreśla znaczenie tych kategorii. Wyraża przy tym ostrożność w operowaniu ideą głośnych akcji i przesadnej reklamy podczas budowania kontaktów z muzułmańskimi sąsiadami. Myślę, że należałoby to [powstanie centrum] potraktować tak zupełnie naturalnie. Po prostu jest takie coś i to zostawić, bo może się zrodzić taka obawa, że przeakcentowanie pewnych rzeczy może wręcz zrazić. A więc ja bym się raczej nie starał robić tutaj z tego czegoś nadzwyczajnego. Po prostu są, my jesteśmy, więc – będziemy coś robili wspólnie. No i nie przesadzając w taką stronę, że teraz nie wiadomo, czego mamy się spodziewać. Jeżeli będzie taka potrzeba [wspólnych akcji] to może być tak, dlaczego nie? Ale skoro teraz nie mamy... Na przykład moim zdaniem to byłoby śmieszne, gdybyśmy teraz próbowali zrobić akcję, nie wiem, tolerancji dla muzułmanów, gdzie nie ma objawów nietolerancji. To jest normalnością, więc jakoś, jest chyba takim ludzkim odruchem, że jak coś jest normalne, to wygląda jakby było niewidoczne. Ale to już jest bardzo wiele, bo właśnie to jest normalnością. Bardzo by nam zależało, żeby to było coś normalnego. Nie chcemy z tego robić czegoś nadzwyczajnego, bo to jest rzeczywistość i uważam, że taka normalność jest o wiele lepsza niż nadzwyczajne jakieś gesty. Choć one też są potrzebne i my ich wykluczamy(...)Na pewno naszym marzeniem jest, żeby się między nami układało tak jak dotąd. Wtedy nie byłoby najmniejszego problemu. Czy będzie więcej akcji? Jeżeli będzie potrzeba i będą takie możliwości, na pewno będzie ich więcej. Dopóki jest dobra wola z jednej i drugiej strony to nie ma najmniejszego problemu. My jesteśmy cały czas otwarci i nie chcemy przy tym nikogo przynaglać. To muszą być sprawy, które będą się ujawniać w sposób naturalny. Bo możemy zrobić masę rzeczy tak powiedzmy czysto reklamowo. Można by wezwać telewizję albo prasę, zrobić szum... Ale nam nie chodzi właśnie o tworzenie czegoś takiego. Również nie czujemy się (nie wiem jak tamta strona, myślę, że również), nie czujemy się jak gdyby w roli przywódców religii, którzy muszą pewne rzeczy w sposób zewnętrzny pokazywać. My po prostu chcemy tutaj normalnie żyć, działać i myślę, że to już jest coś bardzo wartościowego. I jeżeli będą okazje i będą takie potrzeby, to jak najbardziej, może tego być więcej. Jeśli byłoby tego mniej, albo tyle, co było do tej pory, czy nawet w takiej formie, to też nie jest nic złego. Ważne, że jesteśmy sobie życzliwi, że chcemy sobie pomagać. Duże znaczenie dla tego rodzaju podejścia, zdaje się odgrywać fakt, iż dla zakonu islam i kultura arabska nie stanowią jakiegoś szczególnego novum. Wielu z księży z parafii, przebywało, bowiem na misjach w krajach muzułmańskich, takich jak Palestyna czy Jordania, co dało im sposobność zbliżenia do tej religii i kultury. Tak, więc fakt powstania tego centrum, to nie jest nic takiego, powiedzmy, takiego nadzwyczajnego – tłumaczy ojciec Allard - Nie bardzo nas to elektryzuje, w tym sensie, że o, naraz się coś dziwnego stało. Bo gdy ktoś na przykład mieszkał w Jerychu, w mieście typowo arabskim, gdzie są sami Palestyńczycy, no to dziwne, żeby teraz nagle zareagował, jak będzie miał jednego sąsiada, czy kilku. Tak, więc z tej strony to nie jest dla nas jakieś takie bardzo niezwykłe. W podobny sposób franciszkanie starają się kształtować postawy parafian wobec bliskiego sąsiedztwa centrum. Nie podkreślamy pewnych sensacyjnych spraw. Albo nie próbujemy ich sztucznie prowokować. Wolimy takie normalne tłumaczenie ludziom, którzy przyjdą i się zapytają,,A czy to prawda..?. Tak, to prawda.” Ludzie sobie jeszcze przeczytają... Nawet sam fakt, że ukazał się jeden, czy drugi artykuł[w prasie lokalnej], że byli u nas [przedstawiciele centrum] na obiedzie, że myśmy byli u nich na obiedzie, albo, że ich przedstawiciel modlił się obok innych przywódców religijnych podczas organizowanej u nas w ramach festiwalu pod hasłem Paksum bonum per musica modlitwy o pokój, czy coś takiego... No myślę, że to jest dla ludzi jakiś konkretny sygnał. Jakieś konkretne otwarcie. My podchodzimy do tego, i nie ukrywamy tego i w ten sposób jak gdyby chcemy pokazać, co jest słuszne. Z drugiej strony nie można odebrać ludziom jakiejś takiej decyzji, nie da się uwolnić kogoś z jego lęków czy z jakiś obaw. To można robić spokojnie, aby nie doprowadzić do jakiejś skrajności. Na pewno to jest jakaś taka nauka na dłużej, na więcej, nie tylko w religijnej formie, ale to widać, że trzeba uczyć takiego otwartego podejścia, normalnego(...) Jeżeli ktoś nie ma ani ukrytego interesu religijnego, ani społecznego, ani politycznego, to najlepiej jest chyba tak normalnie, zdrowo żyć. Zdaniem ojca Allarda, taka,,normalność” miałaby się przejawiać przede wszystkim na gruncie wspólnej aktywności społecznej, w ramach, której można by w przyszłości organizować na przykład ogniska dla dzieci, wycieczki, lekcje, tak, jak to zwykle w ramach osiedlowych kontaktów bywa. Teoretycznie, franciszkanin nie dostrzega również przeszkód w ogłaszaniu niektórych ofert centrum na forum całej parafii (np. ogłoszenia o organizowanym w centrum kursie języka arabskiego), choć przyznaje, że należałoby jeszcze przemyśleć formułę takich ogłoszeń, gdyż praktykowana przez kościół formuła ogłoszeń duszpasterskich z rzadka jedynie dotyczy spraw niezwiązanych bezpośrednio z życiem parafii. Poza tym w przyszłości widziałby również możliwość wspólnej organizacji sympozjów i prelekcji czy dyskusji na różne tematy dla takiej szerszej publiczności, na takim raczej szczeblu popularno - naukowym i tak dalej. No wiadomo, że to są sprawy, które muszą jakoś dojrzeć. Ciężko mi powiedzieć... – Dodaje - no wiadomo, my też mamy, tak jak każdy, sporo różnych spraw, trzeba by to jakoś wcześniej przemyśleć i dokładnie zaplanować. Nieco ostrożniej ojciec Allard odnosi się do realizacji określonych projektów na gruncie stricte religijnym. Natomiast nie chcielibyśmy ich zapraszać, w tym sensie, że to dla nich mogłoby być niezręczne, na jakieś sprawy, które są, powiedzmy, religijne. Bo wtedy oni mogliby się nieswojo czuć, albo uważać, że są w jakiś sposób, nie wiem, nawracani. My jesteśmy taką instytucją, która, powiedzmy, działa bardzo religijnie. Oni również. I dlatego to wymaga takiej, powiedzmy, delikatności. Na takich płaszczyznach bardzo już konkretnych, religijnych, no to powiedzmy, tam, gdzie jest to możliwe. I tam gdzie jest to potrzebne. Ale z drugiej strony właśnie nie chcemy się narzucać im w taki sposób, jak również oni nam. Bo my szanujemy się i szanujemy taką naszą odrębność. I różność. Zasadniczą. Poniekąd.

Jako instytucja nie wyłącznie religijna, Muzułmańskie Centrum Kulturowo – Oświatowe, dysponuje natomiast szerokim repertuarem projektów o charakterze edukacyjnym, mających na celu,,oswajanie obcości”. Zgodnie z wspominanymi wcześniej celami owej,,polityki dialogu”, jaką propaguje centrum, znaczna część oferty adresowana jest do nie muzułmanów. Ali Abi Issa z pasją opowiada o tych spośród nich, które już funkcjonują w ośrodku, a także o tych, które mają zaistnieć w bliższej lub dalszej przyszłości. Plan, który został już zrealizowany od października tego roku, to kurs języka arabskiego dla nie muzułmanów. Drugi plan – opowiada Ali Abi Issa - to spotkania kulturowe, dotyczące literatury, języka, kultury muzułmańskiej i polskiej. Pierwsze takie spotkanie ma się odbyć w grudniu. W przyszłości chcemy również prowadzić kurs prawa Šzarīa dla nie muzułmanów, ale na razie gromadzimy kadrę. Ponad połowę kadry już mamy. Raz w roku byłby również bazar świąteczny, który jest moim prawdziwym marzeniem. Byłby to taki bazar tzw. Hursz al_ ‘Id, miejsce, gdzie, gdy muzułmanie mają swoje święto, to mogą zaprosić swoich kolegów chrześcijan, a gdy święta mają chrześcijanie, to zaprosić mogą swoich znajomych muzułmanów (to same miejsce, które jest używane przez drugą stronę w czasie ich święta). Poza tym również od przyszłego roku chcielibyśmy raz w roku organizować Dni Kultury Muzułmańskiej. W ich ramach miały by miejsce wykłady, poczęstunki, bazar i prowadzony byłby w ten sposób dialog kulturowy. Poza tym dla szkół - gimnazjów i liceów – mamy propozycje lekcji o islamie, przeprowadzanych tu, u nas. Jeszcze nie zapraszaliśmy, aczkolwiek szkoły już zaczęły przychodzić, zanim je zaprosiliśmy. Były już dwa takie spotkania. Na takich lekcjach najpierw mówimy, kim my jesteśmy, potem uczniowie zwiedzają centrum i meczet. I mamy tutaj takie manekiny, kobiety i mężczyzny, i one są ubrane w stroje kobiety muzułmanki i mężczyzny muzułmanina. Na razie trudno jest powiedzieć, ilu bezpośrednio zainteresowanych ofertą centrum pochodzi z Karłowic. Część propozycji adresowanych do nie muzułmanów została dostrzeżona przez lokalne media – ukazało się kilka artykułów na ten temat, przedrukowanych również w czasopismach arabskich.


Wnioski


Przestrzeń pogranicza religijnego na wrocławskich Karłowicach, związana z występowaniem w bezpośrednim sąsiedztwie dwóch instytucji religijnych, jakim są kościół i zakon franciszkański oraz Muzułmańskie Centrum Kulturowo – Oświatowe, stanowi ciekawy przykład,,wielokulturowości ujawnionej”, o której pisał J. Nikitorowicz.[14] Sposób, w jaki formują się tu procesy wymiany kulturowej i w jaki kształtuje się dynamika interakcji społecznych, w znacznym stopniu zależy od filozofii, którą wobec tych zjawisk przyjmują czołowi liderzy obu instytucji.

Analizując ich wypowiedzi, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że okres czterech miesięcy, jaki upłynął od chwili otwarcia centrum, to zdecydowanie zbyt krótko, aby oczekiwać, by oba, wyraźnie odmienne środowiska kulturowe wyzbyły się myślenia kategoriami my – oni. Z całą pewnością, w tej chwili nie sposób jeszcze mówić o ich integracji. Zarówno w opinii przedstawiciela zakonu, jak i przewodniczącego centrum, pierwszym, niezbędnym etapem procesu tworzenia przestrzeni sprzyjającej rzeczywistej wymianie kulturowej, która wynikałaby z autentycznej chęci i gotowości do interakcji wszystkich mieszkańców społeczności lokalnej, jest konieczność budowania atmosfery wzajemnej życzliwości i zaufania. Taka gotowość do wzajemnego poznania i porozumienia, daje się zauważyć ze strony obu liderów, choć w każdym z przypadków wyraża się ona w nieco inny sposób. Zdaniem franciszkanina, reprezentującego zdecydowaną większość religijną i kulturową na omawianym terenie, należy dołożyć wszelkich starań, by zainteresowanie odmiennością nie przerodziło się w niezdrową ciekawość, sztuczny entuzjazm czy nawet żądzę sensacji. Swoista taktyka uczenia otwartości miałaby przybierać w tym przypadku formułę filozofii normalności, wyrażającej się w pozostawieniu wielu spraw samym sobie, nie podsycaniu nastrojów owej niezdrowej ciekawości poprzez nienaturalne i spektakularne akcje integracyjne, przesadne nawoływanie do tolerancji, ekumenie czy też bratania się za wszelką cenę, a wreszcie również poprzez stopniowe, nie nachalne nawiązywanie relacji, przede wszystkim na gruncie wspólnej działalności społecznej w ramach społeczności lokalnej. Taka taktyka z czasem miałaby zaowocować,,oswojeniem” obcości, wyeliminowaniem ewentualnych lęków i barier, a w przyszłości również gotowością do szczerej, niewymuszonej, wynikającej z uświadomionej potrzeby, a nie jedynie zewnętrznej konieczności – integracji. Nie wyklucza się w niej wytyczania bardziej konkretnych celów związanych z wizją wzajemnej współpracy, podejmowania wspólnych przedsięwzięć, czy realizacji zakrojonych na szeroką skalę projektów, jednak akcent kładzie się raczej na rzeczywistość naturalnego,,dziania się” codzienności. Tego rodzaju podejście sprzyja bardziej odpowiadaniu na zaangażowanie drugiej strony, aniżeli inicjowaniu takiego zaangażowania. Z jednej strony, pozwala unikać sytuacji, mogących stanowić potencjalne ryzyko, czy to w postaci popełnienia nietaktu wobec sąsiadów, czy też utraty zaufania lub niezadowolenia ze strony wiernych, z drugiej zaś – nie prowadzi do pełnego wyjaśniania niejasności i rozwiewania wątpliwości, pozbawia możliwości weryfikowania szkodliwych sposobów myślenia i postaw, słabo przeciwdziała powstawaniu potencjalnych nieporozumień i konfliktów. Pozostawia zbyt szerokie pole do działania tym, którzy aktywnie mogą zacząć konstruować i propagować społeczne wizje i interpretacje kulturowej relacji my - oni, niekoniecznie i nie zawsze zgodnie z ideą dialogu. Tego typu ryzyko występuje zwykle w sytuacji, gdy odmienność kulturowa styka się z ludzką nieświadomością, niewiedzą lub ignorancją, a jego konsekwencje bywają groźne dla obu stron interakcji społecznej i kulturowej.

Zdaniem przedstawiciela środowiska muzułmańskiego, stanowiącego mniejszość w społeczności lokalnej Karłowic, uczenie otwartości, choć rzecz jasna wymaga czasu, nie powinno być pozostawione wyłącznie jego wpływowi. Przewodniczący centrum wykazuje dużą wrażliwość wobec problematyki dialogu i wzajemnego zrozumienia, na co z pewnością niebagatelny wpływ wywarły doświadczenia związane z dość mocno utrwaloną w świadomości społeczeństwa zachodniego, wizją radykalnego islamu. Sam, jako teolog i znawca prawa koranicznego, podkreśla pokojowe przesłanie Koranu, zwłaszcza zaś ukazywaną na jego kartach konieczność podejmowania dialogu z kulturą chrześcijan i żydów. Realizacja tak rozumianej idei dialogu miałaby ogromną szansę stania się faktem, pod warunkiem wprowadzenia w przestrzeń społeczną swoistej filozofii wyjaśniania nieporozumień i łagodzenia napięć. Odmienność kulturowa może rodzić niepokój, pytania, problemy, nie powinna jednak sprzyjać ich utrwalaniu w społecznej świadomości. Powinna być możliwie szybko zrozumiana i ,,oswojona”, tak, by dało się uniknąć niepotrzebnych spekulacji i nieporozumień, mogących zrodzić dystans lub wzajemną wrogość. Dialog to, zatem nie tylko postawa biernej tolerancji, lecz przede wszystkim umiejętność aktywnego wchodzenia w interakcje z tym, co nowe, odmienne, dotychczas nieznane. Kluczem do takiej interakcji miałby być udział w aranżowanych sytuacjach edukacyjnych o charakterze społecznym lub kulturowym, zaś jej efektem – głębokie wzajemne zrozumienie, autentyczna otwartość i funkcjonalna umiejętność radzenia sobie zarówno z tym, co swojskie, jak i z tym, co obce. Takie podejście sprzyja edukacji do dialogu urzeczywistnianej poprzez prowadzenie dyskusji oraz organizowanie i realizację wspólnych projektów. Jest filozofią bardziej ofensywną niż preferowana przez społeczność większościową filozofia normalności w tym sensie, iż częściej inicjuje, aktywnie wychodzi naprzeciw potrzebom społecznym, czynnie poszukuje dróg wzajemnej współpracy i współdziałania, a wreszcie również – żywo reaguje na społeczne niepokoje i wątpliwości, oferując możliwość konstruktywnej konfrontacji. Z drugiej jednak strony, niesie z sobą potencjalnie większe ryzyko wejścia w kolizję z zastaną rzeczywistością społeczną, z jej opornymi wobec dialogu kulturowego elementami, w postaci konkretnych opinii, poglądów, czy całokształtu odmiennych filozofii prezentowanych przez konkretne osoby czy instytucje. Tego rodzaju sytuacje, w których raczej nie analizuje się rzeczywistych intencji partnera dialogu społecznego czy kulturowego, mogą utrwalać stereotyp radykalnego islamu, który zamiast pokornie dostrajać się do realiów panujących w społeczności większościowej, próbuje narzucić własne ich interpretacje. Szansą na uniknięcie tego typu barier, zdaje się być ogromna wrażliwość i społeczny takt, a także postawa głębokiego szacunku wobec otwartości franciszkańskich sąsiadów na działalność centrum, jaką prezentuje lider społeczności muzułmańskiej.

Wydaje się, że omówione wyżej sposoby myślenia o tym, co konstytuuje rzeczywistość pogranicza religijnego i kulturowego, a także sposoby, w jakie ową sytuację pogranicza próbuje się oswajać, stanowią zapowiedź właściwie rozumianego współistnienia i współdziałania obu grup religijnych w przyszłości. Okazuje się jednak, że okres kilku miesięcy, jaki upłynął od czasu otwarcia muzułmańskiego centrum w sąsiedztwie klasztoru franciszkanów, to jeszcze zbyt krótko, aby w pełni określać rzeczywisty charakter społecznych interakcji, jakie w związku z tym faktem mają miejsce w ramach społeczności lokalnej wrocławskich Karłowic. Fakt ten zdaje się wynikać z niedostatecznego jeszcze ,,zadomowienia” się społeczności muzułmańskiej w tej części miasta, jak również stąd, iż jedynie nieliczni z nich na stałe tu zamieszkują. Potrzeba również czasu na to, by ich obecność na stałe zagościła w świadomości dotychczasowych mieszkańców osiedla, dla których z pewnością centrum wciąż jeszcze stanowi raczej nowy i nieznany element tutejszego krajobrazu. Tym niemniej, godnym uwagi jest dalsze badanie oddziaływań i wpływu omówionych wcześniej filozofii, prezentowanych przez liderów obu grup religijnych na jakość i wewnętrzną dynamikę interakcji, jakie wcześniej czy później z pewnością w omawianym obszarze zaistnieją.


Streszczenie


Żywe zainteresowanie problematyką pogranicza rozumianego jako swoista przestrzeń kulturowa, w której coraz częściej dane jest przebiegać kontaktom i interakcjom społecznym, zdaje się być dyktowane szybkością zmian, jakim współcześnie podlegają społeczności etniczne, językowe czy religijne. Rzeczywistość społeczeństwa stojącego u progu wielokulturowości, które akceptuje i propaguje zjawisko pluralizmu kulturowego, wymusza niejako na swoich podmiotach postawę otwartości i przyzwolenia na procesy wymiany kulturowej, czyniąc je głównymi aktorami tychże procesów. Stąd ogromna rola, jaką przypisuje się zarówno tym czynnikom, które odpowiadają za samoistną dyfuzję wartości i wzorów (wspólnota terytorialna, naturalne więzi społeczne), jak i podmiotów, których wpływ na społeczności globalne i lokalne jest niejako odgórny, a więc przede wszystkim organy ustawodawcze i wykonawcze państwa, jego polityka i ideologia, jak również lokalni liderzy i przywódcy – polityczni, etniczni, religijni. Do tych ostatnich należy, bowiem przyjmowanie roli mediatorów w sytuacji szybkich przeobrażeń społecznych, pomoc w zrozumieniu przez społeczność lokalną towarzyszących im zjawisk, a wreszcie również kreowanie pożądanych wzorów zachowań i postaw wobec odmienności kulturowych, etnicznych, religijnych.

Przedmiotem niniejszego artykułu jest próba ukazania jakości i dynamiki procesów wymiany kulturowej wewnątrz społeczności lokalnej na pograniczu religijnym, dostrzeganych, ocenianych oraz kreowanych przez lokalnych liderów religijnych. Obszar pogranicza religijnego stanowią wrocławskie Karłowice, miejsce, gdzie w bezpośrednim sąsiedztwie parafii i klasztoru franciszkanów, od niedawna funkcjonuje Muzułmańskie Centrum Kulturowo – Oświatowe. W opracowaniu uwagę skupiono na opisie stanu wymiany kulturowej na tym obszarze, stanu, jaki wyłania się z deklarowanych przez liderów religijnych intencji, opinii, działań przez nich prezentowanych, a także spostrzeżeń, uwag, refleksji i wniosków, jakie z opinii tych zdają się wynikać. W pierwszej części artykułu zarysowany zostaje teoretyczny kontekst poruszanej problematyki. Omówienie takich zjawisk, jak pogranicze kulturowe i religijne, zagadnienia związane z rolą liderów religijnych w społecznościach lokalnych jako przedstawicieli władzy lokalnej - zdaje się, bowiem być niezbędnym warunkiem rzetelnego wprowadzenia w przestrzeń problematyki dotyczącej wymiany kulturowej, jaka dzieje się (lub może się dziać) na obszarze styku dwóch odmiennych kręgów kulturowych, reprezentowanych przez kulturę chrześcijańskiego katolicyzmu i islamu. W drugiej części zostają zaprezentowane oraz omówione opinie i formy aktywności podejmowanej na rzecz integracji społeczności lokalnej, wzajemnego zrozumienia, budowania postaw życzliwości, otwartości, zaangażowania a wreszcie również wymiany kulturowej przez liderów obu wspólnot religijnych.


Mgr Monika Humeniuk – Walczak,

Uniwersytet Wrocławski

Tekst ukaże się w pozycji: Wielokulturowość – międzykulturowość obszarami edukacyjnych odniesień, red. A. Szerląg, Kraków 2005 (w druku)



--------------------------------------------------------------------------------

[1] Witkowski L., Uniwersalizm pogranicza, Toruń 2000, s. 18

[2] Kwaśniewski K., Zderzenie kultur. Tożsamość a aspekty konfliktów i tolerancji, Warszawa 1982, s. 29

[3] Por.: Kłoskowska A., Kultury narodowe u korzeni, Warszawa 1996, s.125

[4] Babiński G., Pogranicza etniczne i kulturowe, w: Malikowski M., Wojakowski D. (red.), Między Polską a Ukrainą. Pogranicze – Mniejszości – Współpraca regionalna, Rzeszów 1999, s. 20 - 22

[5] Sadowski A., Socjologia pogranicza, w: Sadowski A. (red.), Wschodnie pogranicze w perspektywie socjologicznej, Białystok 1995, s.13 i nast.

[6] Nikitorowicz J., Kreowanie tożsamości dziecka, Gdańsk 2005, s.39 - 42

[7] Turowski J., Socjologia. Małe struktury społeczne, Lublin 1993, s.60

[8] Ossowski S., Dzieła. Z zagadnień psychologii społecznej, Warszawa 1967, s. 63 - 65

[9] Sztumski J., Konflikt społeczny, Studia Socjologiczne nr 3, 1973, s. 179 - 180

[10] Ślęzak M., Przynależność religijna jako czynnik konsolidujący i destabilizujący społeczność lokalną na terenach etnicznie i wyznaniowo mieszanych, w: Religia i kultura w globalizującym się świecie, (red.): Kempny M., Woroniecka G., Kraków 1999, s.167

[11] Tamże, s. 167

[12] Niedźwiecki D., Władza – tożsamość – zmiana społeczna, Kraków 2003, s. 96 - 99

[13] Gąsiorowski M., Dialog z ludźmi księgi, Słowo Polskie Gazeta Wrocławska, 18 sierpnia 2004

[14] Nikitorowicz J., Kreowanie tożsamości..., s. 22




 
AKTUALNOŚCI
Data: 2010-09-08
Święta id-Al Fitr - pierwszy dzień świąt przypada na 09.09.2010 r.
komunikat rady imamow id 1431 2010
Data: 2010-08-30
Kurs prawa szariatu - nabór na nowy rok szkolny od XI 2010 r.
Kurs prawa szariatu w Muzułmańskim Centrum Kultiralno-Oświatowym. Zajęcia bedą prowadzone przez specjalistę w zakresie muzułmańskiego prawa sz
Data: 2010-07-21
ŚRODA, 11 sierpnia 2010r. PIERWSZYM DNIEM RAMADANU 1431 h.
Rada imamów LM w RP ogłasza środę 11 sierpnia 2010r. PIERWSZYM DNIEM RAMADANU 1431 h. Uzasadnienie: Rada imamów postanowiła ogłosić śro
 
   
Copyright (c) Muzułmańskie Centrum Kulturalno-Oświatowe & Tomasz Niebrzydowski